Właściciel działki wysyła do Energi wezwanie do zapłaty.
Na nieruchomości stoją słupy. Nad gruntem przebiega linia energetyczna. W księdze wieczystej nie ma służebności przesyłu, a właściciel nie przypomina sobie, aby kiedykolwiek zawierał z przedsiębiorstwem umowę.
Po kilku tygodniach przychodzi odpowiedź.
Energa odmawia zapłaty.
W piśmie pojawiają się argumenty:
urządzenia stoją od wielu lat,
przedsiębiorstwo korzysta z gruntu legalnie,
roszczenie jest niezasadne,
poprzednicy prawni mieli prawo do korzystania z nieruchomości,
mogło dojść do zasiedzenia.
Właściciel czyta odpowiedź i dochodzi do wniosku:
„Skoro Energa odmówiła, to chyba nic więcej nie mogę zrobić”.
To właśnie moment, w którym warto zatrzymać się nad dokumentami.
Odmowa Energi nie jest wyrokiem sądu
Przedsiębiorstwo przedstawia swoje stanowisko.
Nie oznacza to jeszcze, że jego argumentacja jest prawidłowa.
Odpowiedź Energi trzeba rozłożyć na konkretne twierdzenia i każde z nich sprawdzić.
W praktyce najważniejsze pytanie nie brzmi:
Czy Energa chce zapłacić?
Tylko:
Czy Energa ma skuteczny tytuł prawny pozwalający jej korzystać z cudzej nieruchomości bez wynagrodzenia?
Jeżeli nie – właściciel może nadal mieć roszczenia.
Pan Michał kupił kilka lat temu działkę.
Przez jej środek przebiega linia średniego napięcia. Na nieruchomości stoi również słup.
Przy zakupie nikt szczegółowo nie analizował infrastruktury. Linia była widoczna, ale w dziale III księgi wieczystej nie było służebności.
Po pewnym czasie pan Michał dowiedział się, że właściciel gruntu może w określonych warunkach żądać ustanowienia odpłatnej służebności przesyłu.
Napisał więc do Energi.
Otrzymał odpowiedź:
brak podstaw do zapłaty.
W uzasadnieniu przedsiębiorstwo wskazało, że urządzenia istnieją od kilkudziesięciu lat.
Czy to wystarczy?
Nie.
Pan Michał powinien teraz ustalić między innymi:
Dopiero wtedy wiadomo, czy odmowa jest mocnym stanowiskiem prawnym, czy tylko pierwszą linią obrony przedsiębiorstwa.
Nie wysyłać od razu kolejnego identycznego wezwania.
Najpierw trzeba ustalić, dlaczego Energa odmówiła.
W praktyce odmowy można podzielić na kilka grup.
To najważniejszy argument.
Jeżeli przedsiębiorstwo posiada prawo do korzystania z nieruchomości, sytuacja właściciela może wyglądać inaczej.
Tytułem prawnym może być przykładowo:
Nie wystarczy jednak ogólne stwierdzenie:
„przedsiębiorstwo posiada tytuł prawny”.
Trzeba wiedzieć:
jaki dokładnie?
Warto żądać wskazania:
Jeżeli przedsiębiorstwo powołuje się na dokument z 1975 r., należy ustalić, czy rzeczywiście obejmuje on dzisiejszą działkę.
To częsty przypadek przy starych liniach.
Przedsiębiorstwo może wskazywać, że urządzenia wybudowano na podstawie dawnej decyzji wydanej na podstawie przepisów wywłaszczeniowych.
Taka decyzja może mieć duże znaczenie.
Ale trzeba zobaczyć jej treść.
Sprawdzamy:
W starych dokumentach numery działek często różnią się od obecnych.
Dlatego samo wskazanie numeru decyzji nie rozstrzyga sprawy.
To jeden z najczęstszych argumentów przedsiębiorstw energetycznych.
Samo powołanie się na zasiedzenie nie wystarcza.
Energa musi wykazać jego przesłanki.
Trzeba ustalić:
I właśnie w tym miejscu ogromnego znaczenia nabrał wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 r., sygn. P 10/16.
Trybunał oceniał wykładnię przepisów pozwalającą przedsiębiorcy przesyłowemu lub Skarbowi Państwa nabywać jeszcze przed wejściem w życie przepisów o służebności przesyłu służebność gruntową odpowiadającą jej treścią. TK uznał takie rozumienie art. 292 w związku z art. 285 § 1 i 2 k.c. za niezgodne z konstytucyjną ochroną własności.
Dla właściciela oznacza to, że zarzut typu:
„zasiedzenie nastąpiło jeszcze przed 3 sierpnia 2008 r.”
należy obecnie szczególnie dokładnie badać.
Wiek urządzenia może mieć znaczenie.
Nie rozstrzyga jednak samodzielnie sprawy.
Trzeba ustalić, czy urządzenie istniejące obecnie jest rzeczywiście tym samym urządzeniem i korzysta z nieruchomości w takim samym zakresie jak kilkadziesiąt lat temu.
Przykład:
W latach 70. przez działkę przebiegała linia niskiego napięcia.
W latach 90. została przebudowana.
Przesunięto słup o kilkanaście metrów.
Zmieniono trasę przewodów.
Dzisiaj Energa twierdzi:
„linia istnieje od 1976 r.”
To nie wystarcza.
Trzeba zbadać historię obecnej infrastruktury.
To również nie kończy sprawy.
Prawo przedsiębiorstwa do korzystania z cudzej nieruchomości ma wartość.
Służebność może obejmować m.in.:
Właściciel musi znosić te działania.
Dlatego przy wycenie nie patrzymy wyłącznie na powierzchnię fundamentu słupa.
Liczy się cały zakres korzystania z nieruchomości.
W zależności od dokumentów można rozważyć kilka możliwości.
Wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu
Jeżeli przedsiębiorstwo nie ma prawa do korzystania z gruntu, właściciel może dążyć do formalnego ustanowienia służebności.
Kodeks cywilny przewiduje ustanowienie jej za odpowiednim wynagrodzeniem.
To pieniądze za trwałe obciążenie nieruchomości na przyszłość.
W określonych sytuacjach należy również sprawdzić możliwość dochodzenia wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości bez odpowiedniego tytułu prawnego w przeszłości.
Orzecznictwo Sądu Najwyższego dopuszcza co do zasady roszczenia właściciela o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości w zakresie odpowiadającym wykonywanej służebności.
Trzeba jednak zbadać m.in.:
Nie można więc automatycznie żądać zapłaty za kilkadziesiąt lat.
W niektórych sprawach trzeba przeanalizować również taki wariant.
Wyobraźmy sobie, że linia przebiega dokładnie przez środek terenu przeznaczonego pod budowę.
Właściciel mógłby otrzymać wynagrodzenie za służebność.
Ale być może ekonomicznie znacznie więcej zyska, jeżeli uda się zmienić przebieg infrastruktury.
Nie każdą linię można oczywiście nakazać usunąć.
Trzeba zbadać:
Dlatego dobra strategia nie zaczyna się od pytania:
„Ile Energa ma mi zapłacić?”
Tylko:
„Jakie rozwiązanie pozwoli mi najlepiej wykorzystać moją nieruchomość?”
To kolejny częsty błąd.
Po pierwszej odmowie właściciel może mieć ochotę natychmiast skierować sprawę do sądu.
Czasem jest to właściwe.
Czasem lepszy będzie kolejny etap negocjacji, ale już oparty na konkretnych dowodach.
Różnica jest zasadnicza.
Pierwsze pismo może brzmieć:
„Proszę zapłacić za słup”.
Drugie, przygotowane po analizie, może wykazywać:
To już zupełnie inna pozycja negocjacyjna.
Przez lata jednym z najskuteczniejszych argumentów przedsiębiorstw był zarzut:
„korzystamy z nieruchomości tak długo, że prawo zostało już zasiedziane”.
Trybunał Konstytucyjny w sprawie P 10/16 zakwestionował możliwość wykładni, która pozwalała na nabycie przed wejściem w życie przepisów o służebności przesyłu służebności gruntowej odpowiadającej jej treścią.
Dlaczego ma to znaczenie?
Służebność przesyłu została wprowadzona do Kodeksu cywilnego dopiero:
3 sierpnia 2008 r.
Dlatego jeżeli Energa w odmowie wskazuje bardzo wczesną datę zasiedzenia, np. 1999, 2004 czy 2007 r., argument ten wymaga obecnie szczególnej analizy.
Ponieważ wtedy upłynie:
20 lat od 3 sierpnia 2008 r.
Co do zasady kodeksowy termin zasiedzenia wynosi:
Oznacza to, że od 3 sierpnia 2028 r. Energa może w odpowiednich sprawach na nowo podnosić zarzut zasiedzenia samej służebności przesyłu, tym razem liczony już od momentu, w którym instytucja ta została wprowadzona do prawa.
Nie oznacza to automatycznie, że Energa wygra.
Przedsiębiorstwo nadal musi wykazać:
Ale z punktu widzenia właściciela może pojawić się nowy argument po stronie operatora.
Dlatego sprawy nie warto bez potrzeby odkładać.
To szczególnie ważne przed 3 sierpnia 2028 r.
Właściciel może powiedzieć:
„Wysłałem wezwanie, więc przerwałem zasiedzenie”.
Takie założenie może być błędne.
Sąd Najwyższy przyjmuje, że samo powództwo o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości w zakresie odpowiadającym służebności nie przerywa biegu zasiedzenia. Dotyczy to także samego zawezwania do próby ugodowej w zakresie takiego roszczenia.
Dlatego przed 2028 r. trzeba ustalić nie tylko:
„czy zażądać pieniędzy?”
ale również:
„czy potrzebne jest działanie chroniące własność przed zasiedzeniem?”
To są dwa różne zagadnienia.
Nie należy ani automatycznie odrzucać takiej propozycji, ani jej przyjmować.
Najpierw trzeba wiedzieć, za co dokładnie Energa chce zapłacić.
Czy kwota obejmuje:
Kilka tysięcy złotych może wyglądać atrakcyjnie, dopóki właściciel nie przeczyta, że w zamian ma ustanowić na nieruchomości trwałe prawo umożliwiające przedsiębiorstwu korzystanie z niej przez kolejne dziesięciolecia.
Najpierw należy wycenić prawo. Dopiero później negocjować cenę.
Odmowa przedsiębiorstwa jest dla nas materiałem do analizy.
Nie traktujemy jej jak gotowego rozstrzygnięcia.
Sprawdzamy każde twierdzenie operatora
Jeżeli Energa podaje datę – szukamy dokumentu, który ją potwierdza.
Jeżeli wskazuje zasiedzenie – sprawdzamy jego przesłanki.
Jeżeli powołuje się na decyzję – analizujemy decyzję.
Jeżeli twierdzi, że obecna linia stoi od kilkudziesięciu lat – sprawdzamy przebudowy.
Oddzielamy argumenty prawne od faktycznych
Jedno zdanie przedsiębiorstwa może zawierać kilka założeń.
Każde trzeba zweryfikować.
Ustalamy wartość sprawy przed procesem
Klient powinien wiedzieć:
Szukamy najlepszego wyniku, a nie tylko procesu
Czasem celem jest wynagrodzenie.
Czasem korzystna ugoda.
Czasem precyzyjne ustanowienie służebności.
Czasem przebudowa urządzeń.
Dobra strategia zależy od tego, co daje właścicielowi największą realną korzyść.
To również się zdarza.
Najpierw przedsiębiorstwo odmawia.
Po przedstawieniu dodatkowych argumentów proponuje zawarcie umowy.
Czy warto ją podpisać?
Zależy od warunków.
Trzeba przeczytać:
Jeżeli właściciel ma za kilkanaście tysięcy złotych obciążyć nieruchomość na stałe, powinien wiedzieć, ile takie prawo rzeczywiście jest warte.
Nie ma jednej odpowiedzi.
Czasami po analizie okazuje się, że przedsiębiorstwo rzeczywiście ma mocny tytuł prawny.
Wtedy dalszy spór może nie mieć ekonomicznego sensu.
W innej sprawie odmowa opiera się jedynie na ogólnym twierdzeniu o zasiedzeniu, którego dokumenty nie potwierdzają.
Wtedy sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Dlatego naszym celem nie jest obiecywanie każdemu właścicielowi wysokiej wypłaty.
Naszym celem jest odpowiedzenie:
czy sprawa ma podstawy i ile może być warta.
To pozwala klientowi zdecydować, czy chce inwestować czas i pieniądze w dalsze działania.
Pan Michał nie wysłał kolejnego identycznego wezwania.
Najpierw sprawdził dokumenty.
Okazało się, że Energa powoływała się na wiek linii.
Ale z materiałów wynikało również, że urządzenia były później przebudowywane.
Nie było jasne:
Wtedy odmowa przestała wyglądać jak koniec sprawy.
Stała się listą zagadnień, które trzeba wyjaśnić.
I właśnie tak należy patrzeć na odpowiedzi przedsiębiorstw przesyłowych.
Jeżeli otrzymali Państwo odmowę, warto ustalić:
1. Jaki tytuł prawny wskazuje Energa?
2. Jakie dokumenty potwierdzają ten tytuł?
3. Czy urządzenia były przebudowywane?
4. Czy zarzut zasiedzenia jest rzeczywiście skuteczny po wyroku TK z 2 grudnia 2025 r.?
5. Ile może być warte roszczenie i czy trzeba podjąć działania przed 3 sierpnia 2028 r.?
Dopiero odpowiedzi na te pytania pokazują, co robić dalej.
Wyrok TK z 2 grudnia 2025 r., P 10/16, ma szczególne znaczenie dla sporów o zasiedzenie dotyczących okresów sprzed wprowadzenia służebności przesyłu.
Ale właściciele powinni patrzeć także w przyszłość.
3 sierpnia 2028 r.
od tej daty w części spraw Energa może na nowo próbować podnosić zarzut zasiedzenia służebności przesyłu, opierając się na 20-letnim okresie biegnącym od 3 sierpnia 2008 r.
Nie każda taka obrona będzie skuteczna.
Ale sytuacja właściciela może stać się trudniejsza.
Dlatego odmowy przedsiębiorstwa nie warto odkładać na kilka lat.



