Na Twojej działce stoi słup Energi. Nad domem biegnie linia. Przez pole przechodzą przewody, które ograniczają możliwość zabudowy.
Pierwszy pomysł jest prosty:
„Napiszę do Energi, że chcę odszkodowania.”
Właściciel znajduje adres spółki, opisuje działkę i wysyła pismo:
„Wzywam do zapłaty 100 000 zł za słupy znajdujące się na mojej nieruchomości.”
Po kilku tygodniach przychodzi odpowiedź.
Energa nie proponuje zapłaty.
Zamiast tego informuje, że urządzenia istnieją od wielu lat, przedsiębiorstwo posiada tytuł do korzystania z nieruchomości albo podnosi argument zasiedzenia.
I właściciel nie wie, co zrobić dalej.
Problem często nie polega na tym, że właścicielowi nic się nie należy.
Problem polega na tym, że wezwanie zostało wysłane przed sprawdzeniem sprawy.
W sprawach urządzeń przesyłowych wezwanie nie powinno być pierwszą czynnością.
Najpierw trzeba odpowiedzieć na kilka pytań:
Co dokładnie znajduje się na działce?
Do kogo należą urządzenia?
Od kiedy istnieją?
Jaką część nieruchomości zajmują?
Czy Energa ma tytuł prawny do korzystania z gruntu?
Jakie roszczenie rzeczywiście przysługuje właścicielowi?
Ile może być warte?
Dopiero wtedy można zdecydować, czego żądać.
To podstawowa zasada, którą stosujemy w Kancelarii:
najpierw ustalamy stan prawny i wartość sprawy, a dopiero później wysyłamy wezwanie.
Dzięki temu klient nie zaczyna negocjacji przypadkową kwotą i przypadkowym roszczeniem.
Załóżmy, że właściciel ma działkę budowlaną o powierzchni 2500 m˛.
Przez nieruchomość przebiega linia energetyczna. Na działce znajdują się dwa słupy.
W księdze wieczystej nie ma wpisanej służebności przesyłu.
Właściciel chce wybudować drugi dom dla córki. Dopiero wtedy zaczyna interesować się linią.
W internecie znajduje informację, że za słupy można otrzymać pieniądze.
Przygotowuje więc wezwanie:
„Żądam 50 000 zł odszkodowania za dwa słupy.”
Czy takie pismo jest dobre?
Niekoniecznie.
Bo przed jego wysłaniem nie ustalono nawet, za co dokładnie ma zostać zapłacone 50 000 zł.
Za samą powierzchnię pod słupami?
Za linię przebiegającą nad działką?
Za dostęp pracowników Energi?
Za ograniczenie możliwości zabudowy?
Za korzystanie w przeszłości?
Czy może za ustanowienie służebności na przyszłość?
To są różne zagadnienia.
Pierwszym etapem powinno być ustalenie całej infrastruktury znajdującej się na nieruchomości.
Nie wystarczy policzyć słupów.
Jeżeli na działce stoją dwa słupy, ale pomiędzy nimi przez 80 metrów przebiegają przewody, znaczenie może mieć nie tylko powierzchnia fundamentów.
Trzeba ustalić m.in.:
Dopiero wtedy wiadomo, z czego faktycznie korzysta przedsiębiorstwo.
Brak służebności w księdze wieczystej jest ważny.
Nie oznacza jednak automatycznie:
„Energa korzysta bezprawnie”.
Przy starszych liniach mogą istnieć inne dokumenty.
Przedsiębiorstwo może powoływać się np. na umowę, zgodę poprzedniego właściciela, decyzję administracyjną albo zasiedzenie.
Dlatego w naszej Kancelarii nie kończymy analizy na wydruku księgi wieczystej.
Sprawdzamy również historię własności, urządzeń i dokumentów, na które może powoływać się przedsiębiorstwo.
To właśnie te informacje decydują, czy wezwanie będzie miało podstawę.
Przy starych urządzeniach przez lata bardzo często pojawiał się jeden argument:
zasiedzenie.
Przedsiębiorstwo wskazywało, że linia stoi na nieruchomości od kilkudziesięciu lat, a więc nabyło odpowiednie prawo do korzystania z gruntu.
Obecnie takiej odpowiedzi nie należy przyjmować bez analizy.
Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 2 grudnia 2025 r., P 10/16, uznał za niezgodną z Konstytucją wykładnię art. 292 w związku z art. 285 § 1 i 2 k.c., która umożliwiała przedsiębiorcy przesyłowemu lub Skarbowi Państwa nabycie przed wejściem w życie przepisów o służebności przesyłu przez zasiedzenie służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu.
Przepisy o służebności przesyłu weszły w życie 3 sierpnia 2008 r.
Co więcej, TK w późniejszym postanowieniu z 16 grudnia 2025 r., SK 106/22, wskazał, że rozstrzygnięcie P 10/16 wyłącza również możliwość doliczania czasu posiadania tego wcześniejszego „konstruktu orzeczniczego” do czasu posiadania ustawowej służebności przesyłu.
Dla właściciela oznacza to przede wszystkim jedno:
jeżeli Energa odpowiada „zasiedzenie”, trzeba sprawdzić, za jaki okres je liczy i na jakiej podstawie.
Samo stwierdzenie, że linia została wybudowana w latach 70., 80. czy 90., nie powinno kończyć analizy.
To druga data, którą trzeba uwzględniać przy przygotowywaniu wezwania.
3 sierpnia 2028 r. minie 20 lat od wprowadzenia do Kodeksu cywilnego służebności przesyłu.
Termin zasiedzenia wynosi co do zasady 20 lat w dobrej wierze i 30 lat w złej wierze.
Dlatego:
od 3 sierpnia 2028 r. w części spraw na nowo może być podnoszony zarzut zasiedzenia służebności przesyłu.
Nie oznacza to, że tego dnia Energa automatycznie zasiedzi służebność na wszystkich nieruchomościach.
Takiego automatyzmu nie ma.
W szczególności dla 20-letniego terminu znaczenie będzie miało spełnienie przesłanek dobrej wiary.
Ale właściciel, który od kilku lat odkłada sprawę, powinien mieć świadomość, że czas może wpływać na jego sytuację prawną.
To jedno z najważniejszych pytań przed przygotowaniem wezwania.
Nie każdą sprawę należy nazywać „sprawą o odszkodowanie”.
W zależności od sytuacji można analizować różne roszczenia.
Wynagrodzenie za bezumowne korzystanie
Dotyczy korzystania z nieruchomości w przeszłości.
Trzeba zbadać m.in. tytuł przedsiębiorstwa, okres objęty roszczeniem i przedawnienie.
Ustanowienie służebności przesyłu za wynagrodzeniem
Dotyczy uregulowania sytuacji na przyszłość.
Jeżeli urządzenia mają pozostać na działce, trzeba określić zakres prawa przedsiębiorstwa i odpowiednie wynagrodzenie.
Przebudowa albo przesunięcie urządzeń
Czasami dla właściciela ważniejsze od pieniędzy jest odzyskanie możliwości normalnego zagospodarowania nieruchomości.
Linia może przebiegać przez środek działki budowlanej albo słup może stać w miejscu planowanego wjazdu.
Wtedy warto zbadać możliwość zmiany przebiegu infrastruktury.
Usunięcie urządzeń
W odpowiednich stanach faktycznych można analizować także dalej idące roszczenia.
Nie jest to jednak roszczenie, które można automatycznie zgłaszać tylko dlatego, że w księdze wieczystej nie ma służebności.
To pytanie pojawia się bardzo często:
„Panie Mecenasie, wpisać 50 czy 100 tysięcy?”
Odpowiedź brzmi:
najpierw trzeba policzyć sprawę.
Kwota w wezwaniu powinna mieć uzasadnienie.
Na wartość mogą wpływać m.in. wartość gruntu, jego przeznaczenie, długość linii, liczba urządzeń, powierzchnia pasa korzystania, lokalizacja infrastruktury oraz rzeczywisty wpływ urządzeń na nieruchomość.
Linia przebiegająca przy granicy hektarowej działki rolnej będzie miała inny wpływ niż ta sama linia przecinająca środek niewielkiej działki przeznaczonej pod zabudowę.
Dlatego nie stosujemy zasady:
„jeden słup = określona kwota”.
Tak nie wycenia się tych spraw.
Właściciel może nieświadomie rozpocząć negocjacje od poziomu znacznie niższego niż wartość jego roszczeń.
Przykładowo żąda 20 000 zł, ponieważ wydaje mu się, że „więcej i tak nie zapłacą”.
Tymczasem analiza nieruchomości, zakresu służebności i wpływu infrastruktury może wskazywać na zupełnie inną wartość.
Dlatego wezwanie powinno być końcem pierwszego etapu analizy, a nie jego początkiem.
Pismo powinno przede wszystkim pozwolić przedsiębiorstwu dokładnie ustalić, czego dotyczy sprawa.
Wskazujemy więc nieruchomość, numer działki i księgi wieczystej oraz opisujemy urządzenia.
Następnie określamy:
jakiego roszczenia dochodzi właściciel,
za jaki okres,
w jakiej wysokości,
z czego wynika żądana kwota,
jakiego działania oczekujemy od Energi.
Jeżeli stan prawny urządzeń jest niejasny, można również zażądać przedstawienia dokumentów, z których przedsiębiorstwo wywodzi swoje prawo do korzystania z nieruchomości.
To bardzo ważne.
Nie wystarczy, że Energa napisze: „posiadamy tytuł prawny”.
Chcemy wiedzieć:
jaki tytuł i z jakiego dokumentu wynika.
Wtedy zaczyna się kolejny etap.
Nie należy automatycznie zakładać, że skoro przedsiębiorstwo przesłało decyzję sprzed 40 lat, właściciel nie ma już żadnych możliwości.
Dokument trzeba przeczytać.
Sprawdzamy:
kto go wydał,
jakiej nieruchomości dotyczył,
jakie urządzenia obejmował,
jaki zakres uprawnień przyznawał,
czy dotyczy obecnej działki,
czy obecna infrastruktura odpowiada urządzeniom wskazanym w dokumencie.
Dopiero treść dokumentu pozwala ocenić jego znaczenie.
Energa powinna wiedzieć, kiedy oczekujemy odpowiedzi lub spełnienia świadczenia.
Dlatego w wezwaniu wyznaczamy konkretny termin.
Nie piszemy:
„proszę o możliwie szybką odpowiedź”.
To niczego precyzyjnie nie określa.
W zależności od rodzaju żądania wskazujemy termin na zapłatę, przedstawienie stanowiska, przekazanie dokumentów albo rozpoczęcie rozmów dotyczących uregulowania sytuacji.
Po jego upływie wiadomo, czy przedsiębiorstwo zamierza rozwiązać sprawę polubownie.
Nie to jest jego najważniejszym zadaniem.
Dobre wezwanie nie musi być agresywne.
Musi być konkretne.
Energa powinna zobaczyć, że właściciel:
zna swoją nieruchomość,
zidentyfikował urządzenia,
sprawdził stan prawny,
wie, czego żąda,
i potrafi uzasadnić kwotę.
To daje znacznie lepszą podstawę do negocjacji niż kilka stron ostrych sformułowań bez dokumentów i wyliczeń.
W internecie można znaleźć gotowe wzory:
„wezwanie do zapłaty za słupy energetyczne”.
Problem polega na tym, że wzór nie zna Twojej nieruchomości.
Nie wie:
czy jest budowlana czy rolna,
ile urządzeń na niej stoi,
kiedy je wybudowano,
czy istnieje decyzja administracyjna,
czy Energa ma umowę,
jak przebiega linia,
czy występuje problem zasiedzenia,
ani ile mogą być warte Twoje roszczenia.
Dlatego dwie pozornie podobne działki mogą wymagać dwóch zupełnie różnych wezwań.
W naszej Kancelarii wezwanie do Energi nie jest produktem oderwanym od analizy sprawy.
Pracujemy etapami.
Najpierw nieruchomość.
Sprawdzamy księgę wieczystą, działkę, sposób nabycia, przeznaczenie oraz historię własności.
Potem urządzenia.
Ustalamy rodzaj linii, słupy, przebieg przewodów i faktyczny zakres korzystania z gruntu.
Następnie tytuł prawny Energi.
Analizujemy umowy, zgody, decyzje administracyjne, dokumentację historyczną i zarzut zasiedzenia.
Potem pieniądze.
Szacujemy możliwą wartość roszczeń.
Dopiero wtedy wezwanie.
Wskazujemy konkretne żądanie i kwotę, którą można uzasadnić.
A gdy Energa odpowie, nie kończymy pracy na przekazaniu klientowi pisma.
Analizujemy przedstawione dokumenty, prowadzimy negocjacje, a jeżeli rozwiązanie polubowne nie jest możliwe — oceniamy zasadność skierowania sprawy do sądu.
Dzięki temu klient otrzymuje strategię całej sprawy, a nie tylko wzór pisma.
Najczęściej spotykamy kilka problemów:
Każdy z tych błędów można ograniczyć, wykonując analizę przed rozpoczęciem negocjacji.
To nie oznacza, że sprawa jest stracona.
Jeżeli otrzymałeś odpowiedź Energi, warto przeanalizować ją razem z pierwszym pismem.
Szczególnie wtedy, gdy przedsiębiorstwo powołuje się na:
zasiedzenie, decyzję administracyjną, zgodę poprzedniego właściciela albo inne prawo do nieruchomości.
Odpowiedź Energi często pokazuje, gdzie znajduje się rzeczywisty problem prawny.
Można wtedy przygotować kolejne stanowisko już na podstawie dokumentów.
Do pierwszej analizy zazwyczaj wystarczą:
Jeżeli posiadasz stare decyzje, mapy, umowy lub dokumenty dotyczące budowy linii, również warto je przekazać.
Na tej podstawie można ustalić, czego jeszcze potrzebujemy.
Zaczyna się od odpowiedzi na pytanie:
dlaczego Energa korzysta z Twojej nieruchomości i jakie prawa z tego wynikają?
Potem trzeba ustalić zakres korzystania.
Następnie oszacować wartość roszczeń.
Dopiero na końcu przychodzi czas na pismo.
To podejście pozwala właścicielowi wiedzieć, czego żąda, dlaczego tego żąda i jaką wartość ma jego sprawa.
Po wyroku TK z 2 grudnia 2025 r., P 10/16, warto ponownie sprawdzać również sprawy, które wcześniej kończyły się odpowiedzią przedsiębiorstwa: „służebność została zasiedziana”.
Jednocześnie nie należy odkładać analizy bezterminowo.
3 sierpnia 2028 r. minie 20 lat od wejścia w życie przepisów o służebności przesyłu. Od tego dnia w części spraw na nowo może być podnoszony zarzut zasiedzenia służebności przesyłu.
Nie oznacza to automatycznego zasiedzenia każdej służebności przez Energę. O wyniku będą decydowały przesłanki zasiedzenia i okoliczności konkretnej nieruchomości.
Jeżeli masz linię, słupy albo inne urządzenia Energi na swojej działce, nie zaczynaj od przypadkowej kwoty i wzoru znalezionego w internecie.
Najpierw sprawdź stan prawny.
Dobre wezwanie ma być wynikiem analizy sprawy, a nie zgadywania.
Artykuł ma charakter informacyjny. Istnienie urządzeń Energi na prywatnej nieruchomości samo w sobie nie przesądza o zasadności ani wysokości roszczeń. Każda sprawa wymaga oceny tytułu prawnego przedsiębiorstwa, historii urządzeń, sposobu korzystania z nieruchomości oraz dokumentacji dotyczącej konkretnej działki.



